Część numer trzy. Zapraszam :)
-Chyba znałem twoją siostrę... Wiesz, ja gram w zespole..
O nie. Nie, nie, nie, nie! Czy ona musi mnie prześladować nawet po śmierci? Do oczu napłynęły mi łzy i zasłoniłam uszy. Nie chcę tego słuchać.
-Zawieź mnie na lotnisko, proszę cię i nie mów już nic.
-Co? O Boże, nie spałem z twoją siostrą! Posłuchaj mnie.- Mikko odciągnął moje ręce od uszu i zmusił mnie żebym na niego spojrzała. Przecież jeśli on gra w tym zespole za którym jeździła Vera na pewno nie uwierzy ze przypadkiem do niego przyszłam. Wstyd...
-Nie gramy heavy metalu. Nie jesteśmy nawet tak sławni jak tamci. Po prostu byliśmy razem w trasie przez chwile, tu w Finlandii.Graliśmy support i czasem razem imprezowaliśmy. Chłopaki ze Slaughtera.. kurde, nie lubiłem ich, ale moi koledzy z zespołu tak. Więc co wieczór bawiliśmy się razem na backstage'u. No i one zawsze tam z nimi były, taka blondynka i ruda. Blondynka nie mówiła po fińsku, tylko angielski i to z mocnym akcentem, nikt jej nie rozumiał tym bardziej jak był pijany. Zapytałem kiedyś Marco, wokalistę, co to za dziewczyny i po co się z nimi bujają skoro nikt ich nie rozumie. Powiedział, że to ich maskotki. I tyle. Nie płacz...
-Nie jestem taka jak ona.
-Nawet tak nie pomyślałem. To znaczy w pierwszej chwili jak do mnie przyszłaś, myślałem że jesteś fanką która postępem chce mi wskoczyć do łóżka ale...
Dosyć tego, więcej nie zniosę. Zerwałam się z impetem z krzesełka, złapałam swój plecak i wybiegłam z kawiarni. Boże jak mi wstyd. Za wszystko: za tą sytuację z Jyrki, za szwendanie się po nocach i pukanie do obcych. A przede wszystkim za siostrę. Widać była tu znana, ciekawe jaką opinie miała w szkole. Ilu facetów miało w niej swoją "maskotkę" i czy jej opinia pociągnie się za mną.
Szłam przed siebie przez popołudniowy tłum. Wiedziałam już mniej więcej gdzie jestem i w którą stronę mam iść żeby dojść na autobus który zawiezie mnie na lotnisko.
-Cholera jasna, czekaj! Nie uciekaj...-Mikko mnie dogonił. Staliśmy teraz twarzą w twarz na środku ruchliwej ulicy i nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.
-Nie chciałem cię zdenerwować. Wiem czemu się zdenerwowałaś. Znamy się krótko ale nie jesteś taka jak ona, nawet tak nie myśl.
-Masz mnie pewnie za totalną wariatkę.
-Trochę tak.
-Wspaniale. Jestem już zmęczona, możemy jechać na lotnisko?
-Mówiłaś, że masz bilet na jutro wieczór. Po co masz go przekładać na dziś i dopłacać, skoro możesz zostać jeszcze ten jeden dzień?
Nie jestem pewna co to ma znaczyć. Że mam zostać u niego? W sumie czemu nie, zawsze będę już kogoś znała, a poza tym gdyby chciał mnie zgwałcić i poćwiartować zrobił by to w nocy. Poza tym był atrakcyjny, miły, zabawny, co z drugiej strony groziło, że moje rozbrykane hormony upatrzą go sobie jako potencjalny obiekt westchnień. To, że Mikko stał teraz przy mnie i gładził mnie zimną dłonią po policzku zdecydowanie nie pomagało.
-No dobra, a co będziemy robić?
Uśmiech kota z Cheshire też mu bardzo pasował. Cholerne hormony!
-Teraz pójdziemy coś zjeść, później kupimy ci czapkę, bo oczywiście nie masz żadnej ze sobą a jest zimno. Wieczorem za to zapraszam cię do Tavastia, gdzie będziemy grac koncert z chłopakami a po koncercie znowu pomożesz mi pisać nowy materiał.
-Jak to znowu?
-Chodź już...
***
"Nie jesteśmy aż tak sławni" Dobre sobie. Stałam właśnie w zatłoczonym klubie i walczyłam o oddech. Sama nie ubierałam się jak grzeczna dziewczynka, wolałam raczej koszulki z ulubionymi kapelami, wytarte spodnie, luźne koszule ale te dziewczyny które mnie otaczały przekraczały wszelkie granice: krótkie bluzeczki, spódniczki ledwo zakrywające dupę, kolorowe włosy, ciężkie buciory. Kiedyś w swojej starej szkole budziłam sensację swoim "odważnym" stylem. Tu raczej ginęłam w tłumie. Jak można się domyślić po wyglądzie fanów Kuolema był zdecydowanie kapelą metalową, najwidoczniej bardzo popularną.
Muszę koniecznie zacząć uczyć się fińskiego. Tyle transparentów z imieniem mojego wybawiciela a ja nie wiem co jest na nich napisane...
Poszłam do baru po drinka. Nagimnastykowałam się trochę ale w końcu zamówiłam sobie whisky z colą. Razy trzy. Tylko alkohol pozwoli mi to przetrwać.
Ogólnie uwielbiam koncerty rockowe. Uwielbiam bawić się w tłumie, tańczyć, przepychać się. Niestety nie czułam się komfortowo sama, w tłumie ludzi których kompletnie nie rozumiałam. Zamówiłam właśnie czwartą kolejkę, gdy zgasły światła i po klubie rozszedł się radosny ryk publiczności. Zaczynał się koncert. Jak na Rosjankę miałam dość słabą głowę więc po czterech drinkach czułam się już lekko zamroczona, gdy pchałam się do przodu przez rozentuzjazmowany tłum. Rozległy się pierwsze takty gitary i na sali wystrzeliły zielone światła. Hmm.. Fajnie grali... a gdy na scenę wyszedł Mikko i zaczął śpiewać tym swoim niskim barytonem odpłynęłam całkowicie. Rozluźniłam się i dałam się porwać tłumowi. Nie rozumiałam o czym śpiewał (kolejny powód żeby nauczyć się fińskiego), ale jego głos, muzyka, światła plus wypity alkohol wprawiły mnie w czystą ekstazę. Patrzyłam na Mikko i zobaczyłam go w innym świetle, w czarnych skórzanych spodniach, goła klatą, tatuażami miał mało wspólnego z tym miłym facetem który oprowadzał mnie dziś po mieście.
Między jedną a drugą piosenką poszłam i wzmocniłam się jeszcze jednym drinkiem. Mój Pan Mroczny czarował tłum swoim pięknym głosem. Czas przyznać to sama przed sobą, Mikko cholernie mi się spodobał. Od momentu kiedy zobaczyłam go w drzwiach jego domu. Niestety wiedziałam, nawet patrząc po jego fankach, że nie przyciagnę go do siebie urodą. Czytałam kiedyś w internecie, że Finowie lubią wysokie, szczupłe brunetki o twarzyczce aniołka, bo typowa finka jest postawną blondynką o męskich rysach twarzy. Raczej nie było to forum któremu należy ufać, ale przy moich kompleksach i obecnej sytuacji mogę go użyć żeby się podołować. Nie jestem ani szczupła ani brunetka.
Po siedmiu drinkach i miseczce orzeszków wystawionej na barze koncert się skończył. Byłam tak zanurzona w myślach, że mój zamroczony mózg nawet tego nie zarejestrował. Wkopywałam się w mojego dola coraz głębiej, nawet planowałam ucieczkę. Taka już jestem, jak pojawia się jakiś problem, kwestia sporna biorę nogi za pas i uciekam.
-Ty jesteś Mina?- Odwróciłam się i spojrzałam na gościa niezbyt przytomnie. Wydawało mi się, że gdzieś już go widziałam.
-Tak, o co chodzi?
-Mikael mi kazał cię zabrać do niego, chodź.
Wspaniale. Pijana Miss gracji idzie uwieść faceta swych marzeń, pijana , spocona z lejącym się makijażem. Do boju tygrysico.
Poszłam za nim.Mimo, że koncert się skończył, z głośników puścili jakąś muzykę i impreza trwała dalej. Zaczęło mnie już to wszytko męczyć. Ten miły pan zaprowadził mnie na zewnątrz na tyły klubu gdzie kilka osób pakowało sprzęt do samochodu. Oojj, wyjście na świeże powietrze nie było dobrym pomysłem. Wszystko zaczęło się kręcić, rozmazywać. Potknęłam się i prawie zaryłam nosem w ziemię, ale ktoś mnie w porę złapał. Mikko, mmm... Dopiero teraz zauważyłam, że miał oczy pociągnięte czarną kredką. Sympatycznie.
-Wyglądasz niezwykle seksownie wiesz?
Coś odpowiedział, złapał mnie za rękę, zaczął gdzieś prowadzić. I koniec... czarna dziura.
***
Nie musiałam otwierać oczu by stwierdzić, że mam potężnego kaca. Czułam się źle, bardzo źle. Z wielkim wysiłkiem podniosłam, powieki, następnie uniosłam głowę. Ktoś miły zostawił mi na szafce nocnej szklankę wody, na którą rzuciłam się od razu i wypiłam łapczywie. Troszkę lepiej. Na tyle by zauważyć, że leże w łóżku, z czerwoną satynową pościelą i w pasie obejmuje mnie silne męskie ramię. zrzuciłam je z siebie, budząc właściciela.
-Nie spisz już pijaku?
-Tylko nie pijaku... i nie gadaj tak głośno.
Wtedy dotarło do mnie, że leżę w łóżku w samej bieliźnie, w czerwonej satynowej pościeli z Mikko, który no cóż, też nie był zbyt ubrany..
-Słuchaj... czy my, no wiesz....
-nie wiem...-Śmiał się ze mnie, drań, doskonale wiedział o co mi chodzi! Walnę zatem prosto z mostu.
-Czy ty mnie pieprzyłeś, gdy byłam nieprzytomna?!
Cholera oby nie. Nie chciałabym, żeby mój pierwszy raz kojarzył mi się z brakiem pamięci i kacem. Zaskoczyłam go swoją bezpośredniością.
-Nie, nie gustuję w trupach.
-TRUPACH?!
-Byłaś tak pijana, gadałaś po rosyjsku, co zresztą było zabawne. Jak przyjechaliśmy z chłopakami do mnie poimprezować trochę, zwymiotowałaś do zlewu w kuchni wiec nie zostało mi nic innego jak cie rozebrać i położyć spać... Położyłem cie w swoim łóżku, więc nie miałem innego wyboru jak położyć się z tobą, pijaku.
-Nie mów tyle łeb mi pęka.
Tyle z mojego podrywu. Plus zbłaźniłam się w oczach jego kolegów z zespołu. Zaryłam nosem w poduszkę, znowu zbierało mi się na wymioty.
-Ale muszę się przyznać, zanim padłaś na łózko nieprzytomna coś się stało.
-Błagam, nie mów mi już nic więcej. Ja się tak nie zachowuje. Stresowałam się koncertem, nikogo tam nie znałam i nie rozumiałam i wypiłam trochę za dużo.
-Wiem, mówiłaś to wczoraj. Powiem ci, albo lepiej, pokaże ci co robiliśmy...
Zanim zdążyłam zareagować, leżałam już na plecach a Mikko pochylał się nad moją twarzą. I wtedy to się stało. Fajerwerki, rakieta ziemia-powietrze, wybuch bomby atomowej, to czułam w środku gdy jego usta delikatnie dotknęły moich. Były takie miękkie, wspaniałe. Z każdym czułym muśnięciem rozpływałam się coraz bardziej, aż w końcu przestałam się spinać i nieśmiało objęłam jego szyję. Mikko tylko jak by na to czekał. Warknął i przetoczył się tak, że leżał teraz miedzy moimi udami i wtedy dopiero mnie pocałował. Dziko, namiętnie. Pisnęłam z zaskoczenia gdy jego język wtargnął bezczelnie do moich ust.
To nie tak, że nigdy się nie całowałam. Parę razy owszem, ale nigdy tak jak teraz. Jak by nie mógł się mną nasycić. Czułam się pożądana i piękna jak nigdy. Nawet kac mi przeszedł. To była zdecydowanie najbardziej erotyczna chwila w moim życiu, o czym świadczyło miłe mrowienie w podbrzuszu i coraz bardziej mokra bielizna.
Nagle Mikko przerwał nasz pocałunek, a z moich ust wydobył się jęk frustracji. Jak on może przerwać w takim momencie?! W jego oczach widziałam rządzę. Patrzył na mnie i... czekał na pozwolenie? Miałam 20 lat i nigdy jeszcze nie uprawiałam seksu. Obiecałam sobie po ostatnim razie gdy przyłapałam Verę z moim chłopakiem, że stracę dziewictwo z mężczyzną, który szczerze mnie pokocha i będzie o mnie walczył. Wiem, że Mikko mnie nie kocha, jak można się zakochać w grubej wariatce, która dodatkowo wygląda jak z krzyża zdjęta po libacji alkoholowej? Potwór nie potwor byle miał otwór....
-Mówiłeś, że pokażesz mi tylko co robiliśmy wczoraj.
-Kłamałem.
-Aha, wiesz, że na nic więcej nie możemy sobie pozwolić, to znaczy, to nie tak, że mi się nie podobasz, jesteś bardzo przystojny i muszę szczerze przyznać, że miło się na ciebie patrzy, tym bardziej wczoraj na scenie, ale znamy się bardzo krótko a ja mam pewne zasady, których wolała bym nie łamać no i...
-Mina, zamknij się- warknął na mnie -Sram na to ile się znamy. Nigdy nie poczułem się tak, jak wtedy gdy zobaczyłem cię na progu mojego domu. znasz to uczucie? Jak by ktoś cie uderzył młotkiem w tył głowy. A co do twoich zasad, znam je, przedstawiłaś mi swoje postanowienie, gdy leżeliśmy w takiej samej pozycji w nocy, zanim padlaś.
Aha, pijackie wyznania, cudownie, ciekawe co jeszcze mu nagadałam. W obecnej sytuacji powinnam się raczej bać.
-Do niczego cię nie zmuszę, poza tym gdybym chciał, wziął bym cię po pijaku. Ale skoro oboje jesteśmy na siebie cholernie napaleni, to możemy to jakoś wykorzystać, bez seksu.
-W sumie logiczne.
Zaśmiał się i znowu zaatakował moje usta. Ale tym razem coś się zmieniło. Jego pocałunek się zmienił. Delikatny ale stanowczy. Gdy mój język dołączył do jego w zmysłowym tańcu, Mikko aż warknął. Te jego warczenie od tej pory będzie mi się śniło po nocach, seksowne jak diabli.
Jego ręka zsunęła się po moim boku a palce delikatnie musnęły pierś wywołując u mnie dreszcz przyjemności. Pieścił mój brzuch, biodra. Jego usta zjechały na moją szyję. Zanurzył twarz w moich włosach, w miejscu tuż za uchem.
-Pachniesz tak cholernie słodko... Moja kauneus.
Mogłam umrzeć w tym momencie. Pieścił dłonią moje udo, pośladki, ssał, lizał i podgryzał moją szyję, mrucząc przy tym jak by sprawiało mu to wielka rozkosz. A mnie przestało odchodzić to, że znamy się dwa dni, a ja leżę pod nim w nijakiej bawełnianej bieliźnie. Czułam się wtedy najpiękniejszą kobietą na świecie. I wtedy czar prysł. Ktoś zaczął krzyczeć na dole, kilka głosów męskich, po fińsku. Zrozumiałam tylko "Mikael"
-Kurwa... Zapomniałem o kumplach na dole.
Runął na mnie całym ciężarem ciała i zatrząsł się cały. Wystraszona złapałam go za włosy i pociągnęłam do góry. Mikko trząsł się ze śmiechu.
-Obrońcy cnoty się znaleźli, podziękuj im, bo chyba inaczej nie byłbym w stanie się powstrzymać.
Co miałam zrobić?
Śmiałam się razem z nim
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz