Z wieeeelkim poślizgiem ale jest! :)
Do rana jeszcze cztery razy Mikko uczył mnie czerpać przyjemność z gorącego seksu i muszę powiedzieć, że orgazmy, które do tej pory dawałam sobie sama wypadały blado przy tych... bezeceństwach, które ze mną wyprawiał. Zasnęliśmy dopiero około 5 rano, zmęczeni. Byłam obolała i z przyjemnością wtuliłam się w przyjemnie ciepłe ciało mojego chłopaka. Byłam pewna, że w ciągu dnia nie będę mogla siedzieć...
Obudziłam się w chwili, w której powinnam wychodzić do pracy. Zanim to do mnie dotarło, przeciągnęłam się jak kociak i oceniłam stan mojego ciała. Obolała? Tak. Przyjemnie rozluźniona? Tak. Zaspokojona? Zdecydowanie.
-Skarbie, zrobisz kawy?
Mikko przeciągnął się sennie obok mnie. Wyglądał uroczo od rana, cały poczochrany i zarośnięty. Przez chwile przez moją głowę przeleciała myśl, że przyjemnie by było budzić się tak codziennie. Przecież to niedorzeczne...
I wtedy mój wzrok powędrował do zegarka i rozpętało się piekło.
Wyskoczyłam jak oparzona z łóżka i zaczęłam biegać po pokoju szukając ciuchów. Gdy wyskoczyłam z łazienki po szybkim prysznicu Mikko siedział ubrany i gotowy do wyjścia.
-To kawy nie będzie?
-Zamknij się!
***
Po sobotniej zmianie w kawiarni byłam tak padnięta, że nie wiedziałam gdzie jest lewo a gdzie prawo. Nie miałam nawet siły na zakupy, weszłam tylko do pierwszego lepszego spożywczaka i kupiłam mrożoną pizze. A raczej trzy... Byłam wściekle głodna, nie mogłam się skupić w pracy przez co pracowałam wolniej. A co za tym szef potrącał mi czas z przerw, za ten zmarnowany na rozmyślaniach przy ekspresie...
W akademiku utknęłam przy zdezelowanym piecyku ze wspólnej kuchni, marząc o czymś do jedzenia. Drzwi od kuchni były przeszklone, widać było przez nie korytarz, po którym przechadzały się inne lokatorki spoglądając na mnie niby przypadkiem. Rozumiem przejść raz... Nawet dwa. Ale te flądry łaziły w te i z powrotem jak gęsi po wybiegu. Czy dziwnie wyglądam? Ubrudziłam się czymś? Wyciągnęłam telefon gdzie czekała na mnie wiadomość od Mikko:
"Pewnie jesteś już dziś zmęczona, więc dam ci spokój. Ale jutro po pracy zabieram cię na obiecaną kolację, wino, kwiaty i do mojego łóżka :)"
Dał nawet uśmiechnięta mordkę, łał. Odpisałam mu szybko o której kończę. Chowałam właśnie telefon do torby, gdy drzwi od kuchni otworzyły się z hukiem i wpadła do nich dziewczyna zza ściany, ta która codziennie się pieprzy. Spojrzała na mnie wściekłym wzrokiem i wysyczała jakieś na pewno bardzo miłe i pokrzepiające zdanie po fińsku.
-Nie rozumiem cię.
-Nie rozumiesz? To zrozum. Nie jesteś tutejsza i my nie będziemy tolerować twoich wybryków. Chcesz sobie sprowadzać facetów do pieprzenia, wynajmij sobie pokój w hotelu.
Do tej rudej wywłoki dołączyły inne obrończynie moralności. Stanęły wszystkie za nią jak za przywódcą stada. Jedna nachyliła się do rudej i szepnęła jej coś na ucho łypiąc okiem cały czas na mnie. Po stadzie rozszedł się pomruk, widocznie wszystkie usłyszały.
-To prawda kto u ciebie wczoraj był?
-To chyba nie twoja sprawa.
-Mikael Vaara. To prawda?
-Powiedziałam już, to nie twój zasrany interes!
Zaczęły mnie wkurwiać. Co one... ona, bo przecież to ta ruda była, ta która to wszytko nakręcała. Co one planują, zlinczować mnie?! Za seks?!
-Słuchaj wywłoko! Jak ty się pieprzysz co noc z jakimś gachem i kwiczysz jak zarzynana świnia, ja się nie odzywam! Twoja druga sąsiadka pewnie tez musi tego wszystkiego wysłuchiwać. I tak, był u mnie Mikael Vaara i pieprzyłam się z nim, a teraz wynoście się wszystkie i dajcie mi zjeść moją pizze!!! -Odwróciłam się i wyciągnęłam pizzę z piekarnika rzucając ja wściekle na talerz.
-Aha i jak któraś jeszcze raz okradnie moją półkę w lodówce, to zrobię wam takie piekło, o jakim się nawet Dantemu nie śniło!!
Popatrzyły wszystkie na siebie i tłumaczyły sobie nawzajem co powiedziałam. Ze złością złapałam kawałek swojej pożal się Boże kolacji, wyminęłam je i poszłam do pokoju. Głupie suki, nie wiedzą z kim zadarły. Też potrafię być wredna, a to, że działam sama niczego nie zmienia. Mam w sobie 100% więcej wrednoty niż one wszystkie razem wzięte. I ta ruda małpa... Myślą sobie, że mogą mnie stłamsić, bo jestem z zagranicy, o nieee.....
Pochłonęłam ten mały trójkącik z serem i szynką i przebrałam się w wygodniejsze ciuchy. Specjalnie zostawiłam tam resztę jedzenia, idę o zakład, że już nikt tego nie ruszy. Złapałam za telefon i wykręciłam numer Mikko, musi mnie uspokoić.
-Halo?-Ten jego seksowny zaspany głos...
-Obudziłam cię?
-Tak...-jakiś szur-..ale już wstaję, pisałem muzykę i zasnąłem.
-Aha. Więc panie Mikael Vaara, chciałabym panu zakomunikować, że właśnie przeprowadzono na mnie obławę w kuchni za pana nocne ekscesy.
-Jak to obławę?
Opowiedziałam mu całą sytuację dokładnie opisując miny poszczególnych dziewczyn. Śmiał się z tego, a mi poprawił się humor.
-Oj kochanie, więc to już oficjalne...
-Co oficjalne? Że w końcu będę miała co jeść po powrocie z pracy?
-Nie, głupku... To, że jesteśmy razem. Koniec, skoro poszło w świat, więc to musi być prawda.
-Ale ja nie powiedziałam im, że jesteśmy parą czy coś...
-Ale, ale, ale, ale... ciągle tylko ale. Jesteśmy parą, wczorajszy wieczór to potwierdził a jutro idziemy na randkę. A za tydzień zabieram cię na rozdanie nagród fińskiego czegoś tam czegoś. Wtedy już będzie oficjalnie...
Poczułam ścisk paniki w brzuchu. Para? Wczoraj przecież byliśmy przyjaciółmi. Co on sobie myśli, że skoro mnie rozdziewiczył, może sobie rościć jakieś prawa?!
-Słuchaj chyba musimy porozmawiać. Przecież wczoraj mówiłeś o przyjaźni, więc teraz nagle mamy być parą?
-Wczoraj też mówiłem, że nie będę z tobą spał, jestem podłym kłamcą, przyzwyczaj się.
Boże co za dupek!
Rozłączyłam się szybko, nie miałam ochoty na dalsze dyskusje. Może on ma jakiś syndrom popierwszorazowy, ubzdura sobie, że skoro przespałam się z nim, jestem jego, jeśli tak to mam przesrane. Podobno faceci mają coś takiego, myślą, że jak są naszymi pierwszymi partnerami to znaczy, że musimy się pobrać itp. A podobno to baby są szurnięte... Nigdy nie byłam w prawdziwym związku więc będzie mi ciężko się przyzwyczaić do niego, szczególnie jeśli zacznie mi dyktować co mam robić, gdzie mam chodzić, w co się ubierać. A teraz zostało mi zacisnąć zęby i zobaczyć co przyniesie czas, bo wiem, że ten dupek nie odpuści.
***
Nasza niedzielna randka się nie odbyła i to nie z mojego powodu. Po pracy odczytałam smsa, że Mikko poszedł z kumplami do studia i będą nagrywać nowy materiał na płytę, że w końcu mają wole studio ble ble ble... Jesteśmy ze sobą drugi dzień a ten dupek już mnie olewa dla kumpli. Tak zdecydowałam, Mikko będzie teraz Tym Dupkiem. I tak nie miałam ochoty nigdzie łazić, tym bardziej się stroić. Wróciłam do swojego pokoiku, szybki prysznic, zerkniecie w jutrzejszy plan zajęć i szybki telefon do Tatiany, która szczerze się ucieszyła, gdy opowiedziałam jej o piątku. Oczywiście nie byłaby sobą gdyby nie wypytała o szczegóły, włącznie z długością członka. Starałam się nie zdradzać za dużo, w końcu muszę mieć swoje tajemnice. Opatuliłam się kołdra i próbowałam zasnąć, gdy mój telefon rozdzwonił się na nowo. Odebrałam, nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Halo?-przywitałam się po rosyjsku.
-Hej kochanie.
-Aaa... To ty.
-No tak. Dzwonię bo mam nadzieję, że nie pojechałaś po pracy do mnie. Napisałem ci, że jestem zajęty, ale nie odpisałaś, więc nie wiem czy dotarła moja wiadomość.
-Dotarła, leże już w łóżku i tak nie miałabym siły na żadne wyjścia.
-Tęsknie za tobą, bardzo tęsknie- gdzieś w tle rozległo się buczenie jego kolegów i... zaraz, zaraz, kobiecy chichot? Brzmiało jak by było ich tam co najmniej całe stado.
-Kto jest z tobą?
-Tylko chłopaki. Może uda mi się jeszcze dzisiaj wyrwać, bardzo bym chciał cię zobaczyć, przytulić.
Znowu buczenie i śmiechy. Czy oni śmieją się z niego, bo gada jak głupek (Według nich,bo według mnie to słodkie) czy dlatego bo ma dziewczynę, którą jestem ja? Czy też dlatego, bo rozmawiając ze swoją dziewczyną, trzyma na kolanach jakąś zdzirę, na pewno rudą, szczupłą i piękną... No i się nakręciłam!
-Czemu słyszę kobiece glosy?
-Nie słyszysz kobiecych głosów.
-Słyszę.
-Więc ci się wydaje.
No tak. Zaczyna się...
-To może ja przyjadę do ciebie, co? Podaj mi adres.
-Nie ma takiej potrzeby, już skończyliśmy, przyjadę do ciebie za 15 minut.
Rozłączył się. Albo naprawdę coś kombinuje, albo naprawdę za mną tęskni. No cóż, przekonam się jak przyjedzie. Jestem naiwna i on o tym wie, ale nie będę tolerowała innych bab kręcących się wokół. Podobno jesteśmy w związku, prawda? Wstałam i ubrałam się jak najmniej erotycznie w szary wyciągnięty dres i taką samą bluzę do kompletu. Włosy zostawiłam w nieładzie, ale umalowałam się lekko. Akurat kończyłam, gdy Mikko zadzwonił, że czeka na dole. Poszłam po niego i w kompletnej ciszy udaliśmy się do mojego pokoju. Gdy szliśmy korytarzem, czułam na sobie czyjś wzrok. Domyśliłam się, że to pewnie moje współlokatorki czatują przy wizjerach...Ehh... Weszłam do pokoju i od razy podreptałam w stronę łóżka. Usiadłam na nim podciągając kolana pod brodę, Mikko usiadł obok i nachylił się żeby mnie pocałować. I wtedy to poczułam. Silną woń damskich perfum. Tak silną, że jakaś flądra musiała się o niego ocierać. Odsunęłam głowę i nie dałam się pocałować.
-Co jest skarbie?
-Nie czujesz?
-Czego?
Zachciało mi się śmiać. On naprawdę myśli, że jestem głupia?
-Damskie perfumy. Śmierdzisz nimi cały.
-Przyjechałem właśnie to wyjaśnić. Widzisz... Chłopaki...
-Zaraz wciśniesz mi kolejną historię, tym razem o tym, jaką traumę przeżyłeś, gdy zmarł twój pierwszy pies i jak ta bolesna strata oddziałuje na twoje związki?
-Nie. -Zdenerwował się -Nie wcisnę ci żadnej łzawej historii! Chłopaki sprowadzili sobie na koniec kilka fanek dla rozrywki i jedna wpieprzyła mi się na kolana (Wiedziałam... Na pewno była ruda!) ale zepchnąłem ją z nich tak szybko jak na nich usiadła. Zadzwoniłem do ciebie a po naszej rozmowie od razu zebrałem się, żeby przyjechać.
-Serio?
-No tak! Nie rozumiem czemu mi nie ufasz, bo nie ufasz prawda?
Sama nie wiem czy mam mu ufać. W końcu nie poznaliśmy się jeszcze, aż tak dobrze... Z drugiej strony dam mu szansę. Najwyżej wyjdę z tego wszystkiego z pękniętym sercem. Pochyliłam się ku niemu i pocałowałam go czule w usta.
-Ufam ci, ale mogłeś się przebrać zanim tu przyszedłeś, te perfumy śmierdzą.
Uśmiechnął się i zdjął z siebie koszulkę.
-Hej, a gdzie masz kurtkę?
-Przecież dzisiaj było ciepło... A zaraz może być i gorąco. Powiedz mi czy z jakiegoś konkretnego powodu założyłaś to bezkształtne gówno?
-Nie, założyłam pierwsze co mi wpadło w ręce...
-Tak? Mi się wydaje...-przysunął się do mnie -..że byłaś na mnie taka zła i stwierdziłaś, że jak założysz jakiś łach, nie będę się do ciebie dobierał prawda?
Przełknęłam głośno ślinę. Skąd on wiedział, że tak właśnie myślałam?
-Taka zaborcza, najchętniej wydrapała byś oczy tej dziewczynie co? Pachnę jej perfumami, denerwuje cię to, przecież powinienem pachnieć tobą...
Był coraz bliżej, a ja miękłam... On doskonale wie co robi, manipuluje mną, żeby odwrócić moją uwagę. Złapał mnie za kolano i zaczął szeptać do ucha.
-Myślisz, że te głupie dresy mnie odstraszą? Wręcz przeciwnie, podniecają mnie jeszcze bardziej, bo wiem co jest pod nimi... Ta twoja apetyczna pupa i ta wspaniała ciasna szparka..
-Wiem co robisz i nie uda ci się. Najpierw pójdziesz się umyć i przebrać, później możesz się do mnie dobierać.
Wstał zrezygnowany i ściągnął koszulkę. Teatralnym gestem przystawił ją do twarzy i powąchał.
-Jesteś okropna, wykorzystuję moje tajne techniki uwodzenia, a ty cały czas o tych perfumach, ja nic nie czuję.
-Wynoś się do łazienki, ważne, że ja czuję.
-Jesteś okropna, teraz to pewne. Niestety nie mam nic do ubrania.
-Masz, owszem masz... -Wstałam i wygrzebałam z szafy moją najokropniejszą tunikę w kwiatki.
Była biała, na krótki rękawek, w śliczne niebieskie i różowe kwiatuszki. Była też na tyle duża żeby pomieścić jego gabaryty. Podałam mu ją z uśmiechem i z wielką satysfakcją patrzyłam jak warcząc ze złości znika w łazience. Przygotowałam aparat w telefonie, to będzie wspaniały widok. Odechce mu się integracji z fankami. Słyszałam, jak krzątał się po łazience, aż w końcu wyszedł. Zanim poturlałam się po podłodze ze śmiechu udało mi się cyknąć jedną fotkę. Materiał do szantażu. Usiadł obok mnie naburmuszony, w chmurze moich perfum.
-Możesz już przestać?! -Warknął na mnie, gdy za każdym razem jak na niego spojrzałam, wybuchałam nowa salwą śmiechu.
-Ślicznie wyglądasz, pasuje ci do oczu.
Tunika była luźna, ale i tak opinała mu się na ramionach.
-Wiesz co? Nie będziemy się dzisiaj kochać! Jesteś wredna! To będzie twoja nauczka.
-O nie kochanie. -Przytuliłam się do niego -To twoja nauczka na przyszłość. Po pierwsze, nie okłamiesz mnie już, gdy jakaś ladacznica usiądzie ci na kolanach i nie przyjdziesz do mnie cały w jej perfumach. Wiesz, teraz będziesz musiał tak wrócić do domu.
-Chyba cię nienawidzę... A jak ktoś zrobi mi zdjęcie? Pomyślałaś o tym?
-Owszem, to również część twojej kary.
***
Gdy w końcu Mikko sobie poszedł, rozebrałam się i padłam wyczerpana na łóżko. Tak jak powiedział, nie przystawiał się już więcej do mnie, tylko siedział obrażony w kącie i patrzył jak ćwiczę grę na skrzypcach. W środę miałam mieć pierwszy sprawdzian zaliczeniowy poprzedniego semestru więc czas się przygotować. Jednak nie dane mi było szybko zasnąć. Myślałam cały czas o tym moim chłopaku. Jaki on był naprawdę? Wiedziałam już, że jest uparty i strasznie niekonsekwentny w swoich postanowieniach, ale co ja tak naprawdę o nim wiedziałam? Nic. Bez szemrania uwierzyłam mu w historie z fanką, chociaż tak naprawdę wszystkie dowody były przeciwko niemu. To jak szybko się zwinął i przyjechał, gdy przyczepiłam się damskich głosów w tle. To jak odwracał moją uwagę, starając się nakierować moje myśli na seks. Właściwie nie znałam go, wiedziałam o nim tyle ile sam mi powiedział i to co wyczytałam w necie. Plus ta cała afera z Sandrą. I wydaje mi się, że tylko ona by mogła rzucić trochę światła na jego osobowość. Chociaż, nie będzie to obiektywne,facet ją pobił, będzie pewnie chciała narobić mu koło kupra i naopowiada mi jakiś bzdur byle bym tylko z nim zerwała.
Więc na razie nie mam innego wyjścia, jak dobrze się bawić i korzystać póki się da. Ale jak przetrwam, gdy jednak Mikko okaże się kłamcą i złamie mi serce? W krótkim czasie zakochałam się w nim tak mocno, że przymykałam oko na oczywiste fakty. Jak to było w tej piosence?
"To Cię sprawdza i zwala z nóg, Przeżuwa, a potem wypluwa, Niszczy całą Twoją świadomość wykręcając Twoje myśli"
Cholerna prawda. Miłość gryzie, a jak tak dalej pójdzie... ehh... Będę pogryziona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz